Jest szansa na uratowanie Kliniki Serca w Nysie? Politycy będą walczyć

Taka była konkluzja spotkania, jakie odbyło się z inicjatywy starosty nyskiego w tamtejszym muzeum. Zwołano je po tym, gdy właściciel PAKS ogłosił, że z końcem października zamyka nyski oddział - z braku pieniędzy, bowiem NFZ odmówił zapłacenia 11 mln zł za tzw. nadwykonania.

Władze powiatu nyskiego obawiają się o bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców powiatów nyskiego i prudnickiego, ale też osób spoza ich terenów .
Wydaje się to uzasadnione, bowiem co roku - od czterech lat - PAKS przyjmuje w Nysie około 1300 chorych na choroby układu krążenia, większości z nich ratując życie w oddziale chirurgii naczyniowej wyposażonej w najnowszej generacji sprzęt medyczny, w tym jedyną w województwie hybrydową salę operacyjną, na której można - tłumacząc w uproszczeniu - wykonać u pacjenta dwa poważne zabiegi, dwiema technikami, przy jednorazowym znieczuleniu.

Jak mówi dr Jacek Polewiak, ordynator oddziału chirurgii naczyniowej w Nysie, rok temu wojewoda zobowiązał PAKS do pełnienia ostrego dyżuru dla powiatów prudnickiego i nyskiego, czyli dla blisko 30 procent ludności województwa. - Oznacza to, że przez 24 godziny na dobę musimy mieć pełna obsadę medyczną dla każdego możliwego zdarzenia - mówi Polewiak. - A nie da się tego zrobić za 100 tys. zł miesięcznie.

Starosta zbiera generałów

Starosta nyski Czesław Biłobran podkreślał w emocjonalnym wystąpieniu, że już za dwa miesiące, w wyniku decyzji opolskiego oddziału NFZ, który nie chce płacić za nadwykonania oraz podpisał zbyt niski kontrakt z PAKS, co wymusza limitowanie zabiegów, mieszkańcy powiatu nyskiego i prudnickiego pozostaną bez dostępu do leczenia chorób układu naczyniowego.

Podczas dyskusji starosta podkreślał, że podział pieniędzy na leczenie chorób układu krążenia w województwie jest niesprawiedliwy, że największy powiat w regionie plus powiat prudnicki otrzymują ledwie jedną dziesiątą z wojewódzkiej puli 10 mln zł na te usługi zdrowotne, a odbywa się to kosztem placówek opolskich. - Chcemy sprawiedliwego, proporcjonalnego podziału pieniędzy - mówił Biłobran.

Dr Norbert Krajczy, przewodniczący sejmiku wojewódzkiego i dyrektor szpitala w Nysie stwierdził, że rola klinki PAKS w tej części województwa jest nie do przecenienia, a o pieniądze trzeba walczyć nie w Opolu, a w Warszawie.

- Zbieram dziś generałów do boju w Warszawie, wierzę, że będziemy mówić jednym głosem - stwierdził na to Biłobran.

- Zaraz jutro wystosuję pismo do opolskiego oddziału NFZ, do centrali funduszu oraz do Ministerstwa Zdrowia, posłowie Ryszard Galla i Janusz Sanocki [obecni na spotkaniu - red.], zadeklarowali, że się pod nim podpiszą - powiedział poseł PO dr Rajmund Miiller. - Nie wyobrażam sobie, że klinika miałaby zniknąć z Nysy i mówię to jako lekarz i mieszkaniec tego miasta, osoba, której przyjaciele, a także ktoś z mojej bardzo bliskiej rodziny żyją dzięki lekarzom z PAKS - dodał.

Choroby układu krążenia zabijają najczęściej

Prof. Paweł Buszman, członek zarządu PAKS, przytaczał dane, według których na choroby układu krążenia zapadać będzie coraz więcej osób, a tendencja ta może szczególnie dotknąć Opolszczyznę. - Najpoważniejszą bowiem przyczyną tych chorób jest zapylenie powietrza, a Opolszczyzna, a zwłaszcza jej południowa część, to jeden z najbardziej zapylonych obszarów w kraju. Samo Opole jeszcze się broni, ale niebawem dołączy do tej statystyki, buduje sobie bowiem elektrownię na węgiel - mówił.

Dodajmy, że choroby układu krążenia to jedna z głównym przyczyn zgonów Polaków.

Kolek: trzeba walczyć o większe pieniądze na zdrowie

Zwolennikiem ocalenia PAKS w Nysie jest też wicemarszałek Roman Kolek. - Zgadzam się, że finansowanie porad związanych z chorobami układu krążenia jest stanowczo za niskie - mówił. - Ten oddział jest potrzebny. To, że w ostatnich latach PAKS wykonała wiele zabiegów ponad kontrakt podniosło bezpieczeństwo zdrowotne naszych mieszkańców, jednak kołdra jest krótka. Z tego, co wiem NFZ ma zastrzeżenia co do sposobu realizacji udzielonych przez oddział świadczeń, choćby liczby tych kwalifikowanych jako ratujące życie, których wykazał ponad 90 procent, podczas gdy Wojewódzkie Centrum Medyczne wykazuje ich około 50 procent. Poprę jednak walkę władz powiatu o klinikę, nie obejdzie się jednak bez bezpośrednich rozmów pomiędzy właścicielem kliniki a NFZ - dodał.

Na wczorajszym spotkaniu nikogo z opolskiego oddziału jednak NFZ nie było. - Dwukrotnie zapraszałem na naszą debatę przedstawiciela opolskiego NFZ, odpisano mi jednak, że dyrekcja oddziału nie ma czasu - mówił starosta Biłobran.

Kliniki do zamknięcia

W związku z sytuacją finansową grupa American Heart of Poland, która od 2000 roku w 22 polskich miastach leczy pacjentów z chorobami serca, zapowiedziała likwidację sześciu placówek. Trzy z nich to jednostki kardiologii interwencyjnej, do których trafiają chorzy z zawałem serca, a kolejne trzy - chirurgii naczyniowej, zajmujące się m.in. zapobieganiem amputacji kończyn.

W województwie opolskim mamy trzy kliniki - w Nysie, Kędzierzynie-Koźlu oraz Brzegu. Największa - w Nysie - przyjęła w zeszłym roku 1362 pacjentów. Ponad 200 z nich skierowały tam szpitale powiatowe, które przez brak własnych chirurgii naczyniowych muszą korzystać z pomocy dwóch istniejących na Opolszczyźnie placówek - jednej w klinice PAKS w Nysie i drugiej w Wojewódzkim Centrum Medycznym w Opolu. Oznacza to, że wbrew zapowiedziom przedstawicieli NFZ oraz Ministerstwa Zdrowia zmiany w finansowaniu szpitali doprowadzą do pogorszenia dostępu pacjentów do procedur ratujących życie. - Decyzja o zamknięciu ośrodków jest dla nas trudna, ale nie mamy wyjścia. Niestety, środki zaproponowane we wchodzącym w życie 1 lipca zarządzeniu prezesa NFZ będą dalece niewystarczające, by ośrodek mógł się utrzymać. A to dopiero początek, bo kolejne obniżki mają wejść od 1 stycznia 2017 roku - wyjaśnia prof. Stefan Kiesz, światowy pionier kardiologii interwencyjnej i chirurgii wewnątrznaczyniowej oraz współzałożyciel PAKS. PAKS podaje, że do każdego zamykanego ośrodka w ciągu miesiąca trafiało średnio od 70 do 100 pacjentów z zawałem serca lub około 100 pacjentów z chorobami naczyń obwodowych.

www.opole.wyborcza.pl