Szpital powiatowy bez strat? To się zdarza

Jak wynikało z przedstawionego we wrześniu raportu Związku Powiatów Polskich, zaledwie niecałe 7 proc. szpitali powiatowych (spośród 117, które przekazały dane) nie odnotowało straty za 2018 rok. Bardzo nieliczne prognozują, że osiągną zysk w 2019 roku. Powody strat są od dawna znane. A jakie obiektywne okoliczności powodują, iż niektórym szpitalom powiatowym nie grozi, że znajdą się pod kreską?
Zdaniem Marka Wójcika, eksperta Związku Miast Polskich, można przypuszczać, że strat nie mają niektóre ze szpitali powiatowych realizujących w dużej części usługi rozliczane poza ryczałtem sieciowym.

- Paradoks polega na tym, iż choć zakładano, że wejście do sieci przyniesie szpitalom lepsze finansowanie, stało się dokładnie odwrotnie. A to dlatego, że świadczenia poza siecią są płacone przez Fundusz inaczej niż te wykonywane w ramach sieci - mówi.

Jak przypomina, zwiastunem możliwych finansowych kłopotów szpitali powiatowych był już sam fakt, że w momencie wdrożenia sieci pieniądze dla szpitali na IV kwartał 2017 roku wyliczano według wykonania za rok 2015, natomiast w przypadku innych usług, niesieciowych - według wykonania za I półrocze 2017 roku. Poza tym w przypadku usług pozasieciowych szpitale otrzymały wypłatę za nadwykonania, co nie było możliwe w przypadku świadczeń realizowanych w ramach sieci, za wyjątkiem tych bezlimitowych.

Lepiej poza siecią?
- Zatem w lepszej sytuacji znalazły się te szpitale, w których struktura usług zawiera dużo świadczeń odrębnie kontraktowanych albo nielimitowanych - podsumowuje Marek Wójcik.

Potwierdzenie tej tezy rzeczywiście odnajdujemy w rozmowach z dyrektorami szpitali powiatowych, którzy zakładają, że rok 2019 zakończą bez strat. Wyłuskanie takich jednostek jest niezwykle trudne.

Jest tak, bo menedżerowie, którzy odpowiadając na ankietę Związku Powiatów Polskich i Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych (w oparciu o ankietę powstał przedstawiony we wrześniu raport "Szpitale powiatowe - dzisiejszy stan, jutrzejsze perspektywy") informowali o braku straty w 2018 r., dzisiaj wątpią czy taki stan w zarządzanych przez nich placówkach uda się utrzymać.

Spośród 117 szpitali powiatowych, które nadesłały ankiety, w pierwszym półroczu tego roku już tylko 10 placówek nadal przynosiło zysk, reszta się zadłuża.

- Nawet o ile jeszcze w czerwcu 2019 w nielicznych szpitalach powiatowych był zysk, to mógł się on dramatycznie zmniejszyć, bo to już była jazda na finansowych oparach - stwierdza Waldemar Malinowski, prezes zarządu Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych, wiceprezes zarządu Jaworskiego Centrum Medycznego Sp. z o.o. w Jaworze.

Jednym z nielicznych szpitali powiatowych, które nie spodziewają się straty w 2019 r. jest Pleszewskie Centrum Medyczne w Pleszewie. - Jesteśmy jeszcze w przededniu podjęcia kilku decyzji dotyczących kosztów wynagrodzenia fizjoterapeutów, diagnostów laboratoryjnych, pracowników administracji, sterylizacji. Na razie wygląda na to, że powinniśmy sobie poradzić i uzyskamy wynik finansowy dodatni na koniec roku - rozważa Błażej Górczyński, prezes zarządu szpitala.

Jakie sprzyjające okoliczności składają się na ten ostrożny optymizm szefa Pleszewskiego Centrum Medycznego?

Jak mówi Błażej Górczyński szpital rzeczywiście realizuje dość znaczny zakres świadczeń wyodrębnionych. Niektóre z nich są wprawdzie limitowane, ale dotychczas ostatecznie bilansowane na koniec roku przez płatnika. Możliwość sprawozdawania świadczeń w zakresach wyodrębnionych dotyczy np. onkologii klinicznej czy chirurgii onkologicznej. - Oczywiście uwarunkowane to jest wykonaniem świadczeń ryczałtowych na odpowiednim poziomie. Z tego tytułu pozyskujemy dodatkowe przychody - mówi prezes.

W Pleszewie robią to tak...
Szpital ma bardzo dobrą opinię wśród pacjentów, co przekłada się wyraźnie na liczbę świadczeń w zakresach takich, jak np. porody (w ubiegłym roku ok. 1400) czy kompleksowe leczenie kardiologiczne. Pacjentów więc nie brakuje, a placówka na tym korzysta, bo to akurat świadczenia nielimitowane.

Prezes Górczyński przyznaje, że możliwość dość szerokiej realizacji świadczeń nielimitowanych odróżnia szpital w Pleszewie od zdecydowanej większości innych szpitali powiatowych. Pleszewskie Centrum Medyczne ma 15 oddziałów, dodatkowo 2 dzienne, 20 poradni.

Szpital od 1999 r. posiada akredytację Centrum Monitorowania Jakości. - Właśnie także pewien porządek organizacyjny przekłada się na to, że potrafimy dobrze zbilansować zasoby w taki sposób, że finalnie wynik końcowy nie jest najgorszy - mówi Błażej Górczyński.

Jako przykład podaje budżetowanie poszczególnych oddziałów. Elementem systemu wynagradzania są nagrody uzależnione m.in. od przestrzegania założeń budżetowych oraz aktywności w obszarze zarządzania jakością. Budżetowanie nie oznacza jednak kurczowego trzymania się z góry założonego planu finansowego.

- Budżety oddziałów zakładają przekroczenia w pewnych przypadkach. Wówczas, jeżeli jest to uzasadnione ostateczną rentownością świadczenia. Są bowiem świadczenia, które wymagają poniesienia dużych kosztów, ale wiadomo, że przyniosą duży zysk, więc warto w tym kierunku podążać. Trzeba zatem wiedzieć, które świadczenia i w jaki sposób przekładają się później na sytuację finansową szpitala. Oczywiście kwestia finansowania świadczeń jest czynnikiem wtórnym wobec obowiązku udzielenia pacjentom potrzebującym pomocy świadczeń na możliwie najwyższym poziomie - wyjaśnia.

Prezes Błażej Górczyński mówiąc o kwestiach, od których zależy finalnie wynik finansowy szpitala wskazuje także na inne działania wynikające z szeroko pojętego zarządzania jakością, w tym np. zarządzania ryzykiem, czy też monitorowaniem zdarzeń niepożądanych.

Warto zerkać w mapy potrzeb
Obecnej dobrej sytuacji finansowej szpitala prezes upatruje i w umiejętnym przewidywaniu zapotrzebowania na świadczenia. Za tym idzie uzasadnione założenie, iż szpital uzyska finansowanie na ich realizację.

 Podaje przykład: - Z treści map potrzeb zdrowotnych wynikało wprost, że w naszym regionie występował deficyt świadczeń w zakresie elektrofizjologii, w szczególności ablacji. Zaczęliśmy zatem analizować czy i my jesteśmy w stanie realizować takie świadczenia, wykonywane do tej pory w ośrodkach klinicznych. Takie rozważanie było dodatkowo uzasadnione priorytetami dla polityki zdrowotnej województwa wielkopolskiego. Po wstępnej analizie uznaliśmy, że ich wykonywanie u nas jest możliwe, ale będzie kosztowało ok. 4 mln zł, bo trzeba wybudować kolejną pracownię wyposażoną w kompletny system angiograficzny.

- Uzyskaliśmy pozytywną ocenę w ramach instrumentu IOWISZ. Żeby zminimalizować nasze wydatki, przekonaliśmy właściciela szpitala, czyli nasz powiat, by wystąpił o dotację celową i zainwestował ze swoich środków 250 tys. zł. Kolejna część kosztów - w wysokości 1 miliona złotych - pokryta została z dotacji celowej z rezerwy ogólnej budżetu państwa, resztę dołożyliśmy my. Mamy pracownię elektrofizjologii, w lipcu rozpoczęliśmy udzielania świadczeń ablacji. Oczywiście udało się uzyskać z NFZ środki finansowe na bieżącą realizację tychże świadczeń. To pokazuje, że możliwa jest wręcz modelowa współpraca organizatorów opieki zdrowotnej w regionie: NFZ, wojewody oraz świadczeniodawcy - mówi z satysfakcją prezes Błażej Górczyński.

Pytany o prognozowany wynik finansowy Pleszewskiego Centrum Medycznego w 2019 r. przyznaje, że szpital ma w tej chwili stratę. Od razu jednak wyjaśnia: - Mamy uzasadnione przypuszczenie, że na koniec roku uzyskamy wynik dodatni. Założony w planie finansowym zysk jest na poziomie 320 tys. zł. Dla porównania mogę powiedzieć, iż w 2018 r. przewidywaliśmy zysk na poziomie ok. 300 tys. zł, a udało nam się go uzyskać w wysokości 2 mln 850 tys zł.
Ostrożnie prognozując: zysk będzie
Skąd takie różnice w prognozie? - Ponieważ my bardzo ostrożnie szacujemy - zaznacza prezes, przypominając, że szpital ma pewne pole manewru w obszarze nadwykonań, ale oczywiście wyłącznie w zakresach pozaryczałtowych.

Na początku w pleszewskim szpitalu nie zakładają, że uda się uzyskać w 100 proc. zapłatę za świadczenia, które placówka realizuje w zakresach wyodrębnionych. Niekiedy NFZ płaci za te świadczenia w pełnej wysokości, a niekiedy według stawek wynikających z zawartych ugód, czyli nieco niższych niż wynikające z umowy.

- Bezpieczną granicą dla nadwykonań jest ta wyznaczona przez dodatni bilans, biorąc pod uwagę przychody, które uzyskuje się w ramach limitu. Te pieniądze można przeznaczyć na koszty wykonania kolejnych świadczeń szacując - oczywiście na akceptowanym poziomie ryzyka - że ostatecznie uzyskamy zapłatę za te świadczenia - podsumowuje prezes Pleszewskiego Centrum Medycznego.

Szpital powiatowy, w którym dyrekcja zakłada zysk w 2019 r. znaleźliśmy też m.in. w Zgorzelcu. I tam Zofia Barciak, dyrektor Wielospecjalistycznego Szpitala - Samodzielnego Publicznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Zgorzelcu potwierdza, że dobry wynik finansowy wynika z różnorodności realizowanych świadczeń.

W Zgorzelcu też wyjdą na swoje
- Mamy podpisanych 15 umów z NFZ - mówi, dodając że w ryczałcie placówka realizuje 46 proc. świadczeń, a 54 proc. przypada na umowy poza ryczałtem. - Generalnie, im szerszy zakres wykonywanych świadczeń, tym szpital jest bezpieczniejszy finansowo, bezpieczniejszy jest też pacjent - zaznacza. Podkreśla, że bilansowanie się szpitala, to także efekt oszczędności uzyskanych dzięki zainwestowaniu w nowoczesne rozwiązania - szpital korzysta z własnych źródeł prądu i ciepła.

Szpital bilansuje się głównie dzięki wykonywaniu dużej ilości świadczeń poza limitem: endoprotezoplastyk, zabiegów zaćmy, endoskopii, diagnostyki tomografii i rezonansu. - Mamy dobry zespół, lekarze chcą u nas pracować, bo szpital stara się zapewnić im dobrej jakości sprzęt, dzięki czemu czują się bezpiecznie - podkreśla dyr. Zofia Barciak.

Jak jednak zaznacza, obawia się nadchodzącego roku. - Właściwie nigdy nie wiemy co nas czeka. Jeśli w 2020 roku w szpitalach nie pojawią się dodatkowe zapowiadane środki, ich sytuacja finansowa stanie się dramatyczna - uważa dyrektor zgorzeleckiego szpitala.
źródło: www.rynekzdrowia.pl