Aktualności

RPO skarży do WSA kary pieniężne nakładane przez sanepid na obywateli

Wiele kar pieniężnych sanepidu wobec obywateli za nieprzestrzeganie nakazów lub zakazów podczas pandemii koronawirusa uchylali wojewódzcy inspektorzy sanitarni, jednak mazowiecki inspektor utrzymywał je wobec obywateli ukaranych w związku z majowymi protestami przedsiębiorców. RPO poinformował w środę (5 sierpnia), że zaskarżył te decyzje do sądu administracyjnego.

 Nakładane przez sanepid pieniężne kary administracyjne za naruszanie ograniczeń epidemicznych to jeden z tematów, który pracownicy Biura RPO podjęli niemal od początku epidemii. Najpierw interwencje przybierały postać wystąpień RPO do władz państwowych. Regulacje prawne w zakresie tych kar poddawano surowej krytyce jako niekonstytucyjne i łamiące międzynarodowe standardy.

Rzecznik wskazywał, że kary są nakładane na podstawie specustaw obowiązujących od 1 kwietnia, które są niejasne i bardzo rygorystyczne. Zawierają rozwiązania sprzeczne z Konstytucją, która przewiduje kary tylko za czyny wskazane w ustawie. A wysokość kar (od 5 do 30 tys. zł) i nakaz natychmiastowej zapłaty to narzędzie nadmiernie dolegliwej i nieuzasadnionej represji obywateli.

Następnie udzielano pomocy prawnej obywatelom obciążanym tymi karami. Jak ustalili pracownicy BRPO, większość ukaranych pozbawiono prawa do udziału w postępowaniu administracyjnym i złożenia wyjaśnień, a więc de facto obrony swoich praw. W wielu przypadkach obywatele kwalifikowali się też do wyjątków od obowiązku stosowania obostrzeń epidemicznych (np. noszenie maseczek czy zakaz wyjścia z domu poza pilną potrzebą), o których nie mieli okazji poinformować sanepidu.

Brak udziału w postępowaniu to także brak możliwości opowiedzenia o swojej sytuacji materialnej i osobistej, a także o powodach naruszenia - a wszystkie te elementy muszą być brane pod uwagę przez sanepid przy wymierzaniu kary. Tymczasem te nakładano na podstawie notatek sporządzanych przez policjantów - taki dokument nie może stanowić dowodu dla sanepidu. W świetle prawa policja nie jest uprawniona do przekazywania notatek z interwencji, wraz z danymi osobowymi obywateli, takim organom, jak Inspektor Sanitarny. Taki dowód to dowód nielegalny.

Ponadto przepisy, których naruszanie stawało się podstawą do nakładania kar, ulegały (co nadal się dzieje) nieustannym zmianom. Niektóre z ograniczeń w chwili nakładania kar już nie obowiązywały. Zgodnie z procedurą administracyjną, w takiej sytuacji sanepid nie może ukarać obywatela i musi umorzyć postępowanie w sprawie kary.

Wszystkie te argumenty prawnicy z Biura RPO przedstawiali w odwołaniach od decyzji Państwowych Powiatowych Inspektorów Sanitarnych. W większości przypadków - z sukcesem. Wojewódzcy Inspektorzy Sanitarni uchylali decyzje o karach i umarzali postępowania w sprawie, m.in. dlatego że zakazy, które były podstawą kary, już nie obowiązują.
Argumentacja ta nie trafiła jednak do Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego w Warszawie, który rozpatrywał odwołania od kar za udział w protestach przedsiębiorców z maja 2020 r. w Warszawie. Organ uznał za wiarygodny dowód z policyjnych notatek o niezachowywaniu dystansu 2 m czy o braku maseczki - niezależnie od stanu zdrowia spisanej osoby.

Uznał też, że wyjątkowe okoliczności epidemiczne uzasadniają złamanie prawa do obrony ukaranych. Nie uwzględnił też zmiany przepisów prawa na korzyść ukaranych.

Prawnicy RPO nie złożyli jednak broni. Napisali skargi, a Rzecznik zaskarżył negatywne dla obywateli decyzje Mazowieckiego Inspektora Sanitarnego do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Wniósł o uchylenie nałożonych kar – z reguły było to 10 tys. zł.

Więcej: rpo.gov.pl

źródło: rynekzdrowia.pl